Lucy Terry Prince: Czarna pionierka i poetka

autor: Linda Hecker
Vermont zawsze był słusznie dumny ze swoich pionierek. Stawiali czoła samotnemu wyzwaniu surowym, często przerażającym. Okoliczności, rodząc dzieci i zapewniając swoim rodzinom codzienne potrzeby i małe wygody życia na granicy. Mamy wiele opowieści o ich odwadze, sile i wyobraźni, ale jedną z najmniej znanych i najbardziej niezwykłych z tych kobiet była Lucy Terry Prince, czarna kobieta, która, o ile możemy określić, była pierwszą opublikowaną czarną poetką w Ameryce.

Lucy Terry urodziła się w Afryce z czystej Afrykańskiej krwi. W młodym wieku została skradziona rodzinie i przewieziona do Stanów Zjednoczonych, najpierw do Rhode Island, ale ostatecznie do Deerfield w stanie Massachusetts, gdzie była służącą Ebenezera Wellsa. Deerfield Church records zauważa, że 15 czerwca 1735 roku, w wieku pięciu lat, ” Lucy, służąca (sic) Ebenezer Wells została ochrzczona na konto. Było to u szczytu „Wielkiego przebudzenia” Jonathana Edwarda, które przetoczyło się przez dolinę rzeki Connecticut. W 1744 roku Lucy została przyjęta do wspólnoty Kościoła. Kiedy próbujemy wyobrazić sobie związek Lucy z białą społecznością i jej status społeczny, pozostajemy w niepewności. Widzimy, że Murzyni w pierwszych dniach Nowej Anglii byli przyjmowani do kościoła przez chrzest i komunię, a czasami prowadzili osobiste konta w lokalnych sklepach, posiadali ziemię i służyli w wojnach. Jednak zostały one przekazane spadkobiercom swoich panów jako własność wraz z krowami i innymi zwierzętami gospodarskimi.

możemy sobie wyobrazić, że Lucy była szanowana przez swoich sąsiadów w Deerfield. Była wiejską poetką i historyczką. W 1746 roku Lucy była świadkiem straszliwej masakry Indian, znanej jako bitwa o bary. Było to jedno z wielu podobnych tragicznych wydarzeń w historii Deerfield jako przygranicznej placówki. Lucy miała wtedy zaledwie szesnaście lat, ale napisała dwie poetyckie wersje bitwy, ” najpełniejszą współczesną relację z tej krwawej tragedii, która została zachowana. W 1756 roku Lucy poślubiła Abijasza Prince 'a, byłego sługę wielebnego Benjamina Doolittle’ a z pobliskiego Northfield w stanie Massachusetts. Po śmierci Doolittle ’ a uwolnił Bijah i dał mu ziemię w części Northfield, która obecnie jest Vernon w stanie Vermont. Lucy i Bijah pobrali się jednak w Deerfield i tu mamy pierwsze oznaki sprytu Lucy i poczucia niezależności. Zgodnie z prawem Lucy i jej dzieci powinny pozostać niewolnikami, ponieważ potomstwo niewolników następowało w stanie matki. Wydaje się, że nikt nie wie dokładnie, jak sobie z tym poradziła, ale ani Lucy, ani jej dziewięcioro dzieci nie były już niewolnikami.

po ślubie Lucy i Bijah mieszkali w małym domu blisko tego, co jest teraz Deerfield Academy. Stało się znane w ich czasach jako Bijah ’ s Brook, a Lucy była nazywana Luce (sic) Bijah. Tutaj rosła jej reputacja jako gawędziarki i poetki. Według historii Deerfielda była popularna wśród młodych ludzi, którzy w nocy gromadzili się wokół jej kuchni, aby słuchać jej opowiadań i oryginalnych wierszy. „Lucy była znaną postacią, a jej dom był wspaniałym miejscem wypoczynku dla młodych ludzi, przyciągany przez jej dowcip i mądrość, często pokazywany w jej rymach i opowieściach. Bijah nigdy nie zadowolił się długo przebywać w jednym miejscu. Wydaje się, że miał głód ziemi. Jedną z jego pierwszych dużych działek była 100-akrowa zagroda w Guilford w stanie Vermont, która została mu przyznana przez pułkownika Davida Fielda Z Deerfield. W 1764 roku przeniósł się z rodziną do Guilford, ale nie pozostał tam długo. Książęta przenieśli się na jakiś czas do Deerfield, a w końcu do Sunderland w stanie Vermont, niedaleko Bennington. Był jednym z pierwotnych grantobiorców Sunderlandu i jedynym, który faktycznie tam zagościł. Niestety, roszczenia Bijahu do jego ziemi zostały zakwestionowane przez pułkownika Eli Bronsona. Doprowadziło to do gorącego sporu prawnego, który przeszedł aż do nowo utworzonego Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Pułkownik Bronson zatrudnił dwóch najwybitniejszych prawników Vermontu, generała Stephena Bradleya i Royal Tylera (późniejszego sędziego głównego Vermontu). Książęta wynajęli Izaaka Tichenora do sporządzenia pism procesowych, ale to sama Lucy argumentowała sprawę w sądzie! Nie tylko wygrała, ale Samuel Chase, sędzia prowadzący, był tak pod wrażeniem jej logiki i pasji, że twierdził, że ” Lucy była lepszym argumentem, niż kiedykolwiek słyszał od prawnika z Vermont.”

Lucy nie była jeszcze zadowolona spocząć na laurach. Postanowiła, że jej najstarszy syn powinien mieć tak dobre wykształcenie, jak w tamtych czasach. Niezrażona brakiem czarnoskórych studentów na uniwersytetach, ubiegała się o posadę w Williams College dla swojego syna. Został odrzucony z powodu rasy. To nie zniechęciło Lucy. Odbyła długą podróż Williams w stanie Massachusetts i przez trzy godziny kłóciła się przed Radą powierniczą Kolegium, „cytując tekst po tekście z Pisma Świętego”, precedens prawny i inne źródła. To była jedna bitwa, którą Lucy przegrała. Według danych Williams College nigdy nie został przyjęty.

około 1780 Książęta powrócili do swojej zagrody w Guilford. Bijah ponownie wpadł w kłopoty ze swoją ziemią. Jego sąsiedzi na północy, Noyes, z nieokreślonych powodów. spalił płoty i sianokosy. Prześladowania nie ustały, dopóki książęta nie zostali zmuszeni do podjęcia kroków prawnych. Odwołali się do najwyższego trybunału stanu w tym czasie (1785), Rady Gubernatorów. Lucy znowu prowadziła sprawę. Książęta zostali uznani za „ciężko rannych”. Gubernator polecił Selektom z Guilford, aby ” podjęli skuteczne środki w celu ochrony wspomnianego Abijasza, Łucji i rodziny.”

Bijah zmarł w Guilford w 1794 roku. Lucy przeniosła się z powrotem do Sunderlandu, aby mieszkać w pobliżu niektórych swoich dzieci, ale co roku odwiedzała Grób Bijahu na koniu, dziewięćdziesięciomilową podróż, którą wykonała do lat dziewięćdziesiątych. Książęta mieli ostatnie zdanie ze swoimi nieprzyjemnymi sąsiadami z Guilford, Noyes. Niedługo po śmierci Bijah młoda kobieta z rodziny Noyes przechodziła koło jego grobu na koniu, tuż o zmierzchu. O zmroku dotarła na strome wzgórze ,a gdy zbliżyła się do grobu Bijah ’ a, pojawiła się przerażająca zjawa, tak bliska i zaskakująca, że zarówno Koń, jak i jeździec byli ogromnie przerażeni.”Młoda kobieta trzymała się w desperacji, podczas gdy koń grzmiał w dół drogi obok grobu i do zagrody Noyes. Objawienie zostało ogłoszone jako duch Bijahu, ale to, czy tak było, czy też jakaś Wielka Sowa czy jeleń zniekształcony przez wzburzone sumienie, pozostaje czytelnikowi do ustalenia.

Lucy prawdopodobnie dożyła 110 lat. Sheldon skomentował w swojej historii Deerfielda: „w sprawdzonych życiach Abijasza Prince’ a i Lucy Terry znajduje się realistyczny romans wykraczający poza najśmielsze loty fikcji.”Lucy była żywa i uparta do ostatniego, choć istnieje historia, prawdopodobnie apokryficzna sądząc po jej postaci, że kiedy wróciła do Deerfield, starszej kobiety, aby odwiedzić swojego byłego mistrza, odmówiła przyjęcia kolacji przy rodzinnym stole, mówiąc:” Nie, Nie Missy, znam swoje miejsce.”Jak pokazuje ta relacja, Lucy nigdy nie znała swojego miejsca; zamiast tego, udało jej się.